AKTUALNY NUMER
HOME
NASI EKSPERCI
REKLAMA
KONTAKT

WRZESIEŃ '10/PAŹDZIERNIK '10


 

Z PAMIĘTNIKA ANI, CZĘŚĆ IV.
Nareszcie jest!

 

 

Zbliża się termin porodu. Wojtek – mój mąż powiedział, że ponieważ nasza pierwsza córeczka urodziła się dwa tygodnie przed terminem, więc Klaudia też pewnie tak zrobi i pojawi się na świecie nie szóstego marca, a ok. 20. lutego.

Pani doktor wyjaśniła mi, że Weronika urodziła się trochę wcześniej, ponieważ nastąpiło gwałtowne pogorszenie się warunków w moim brzuchu – po prostu dzidziuś się ewakuował, ratując swoje życie. Jeśli w drugiej ciąży nic takiego nie nastąpi, to nie ma żadnego powodu, żeby spodziewać się wcześniejszego porodu. Dwudziesty lutego minął, dwudziesty siódmy też i nic. Czekamy. Tymczasem Wojtek zapisał się na wyjazd w dwudniową delegację w dniach od czwartego do piątego marca. Założył, że wtedy pewnie już dawno będzie po sprawie. Miał do wyboru trzy inne terminy, ale ten uznał za optymalny.

 


CZERWIEC '10/LIPIEC '10


 

Z PAMIĘTNIKA ANI, CZĘŚĆ III.
Blisko, coraz bliżej...

 

 

Pierwsze sześć miesięcy ciąży minęło nie wiadomo kiedy. Czuję już wyraźnie, jak moje dziecko się porusza, gimnastykuje, a może po prostu rzuca wkurzone, bo mu ciasno?

Piszę: „dziecko”, bo podczas kolejnych wizyt w gabinecie USG jedyne, co można określić, to to, że rozwój jest prawidłowy, i że jest to ciąża pojedyncza, a nie bliźniacza. Natomiast kwestia „chłopiec czy dziewczynka?” pozostaje wciąż otwarta. Wojtek – mój mąż śmieje się, że to pewnie będzie Bolesław Wstydliwy. Niemniej jednak dla chłopca mamy imię Jaś. Dla dziewczynki długo nie mogliśmy dojść do porozumienia, ale w końcu ustaliliśmy, że będzie Klaudia.

Zdrowie

 


KWIECIEŃ '10/MAJ '10


 

Z PAMIĘTNIKA ANI, CZĘŚĆ II.
Emocje drugiego trymestru

 

 

Czas niby ciągnie się jak guma przyklejona do podeszwy, bo ze względu na duży brzuch, ogólną ociężałość i ospałość chciałoby się, żeby poród nastąpił jak najszybciej, najlepiej wczoraj, albo jeszcze lepiej miesiąc temu, ale jednak… Ani się obejrzałam, a pierwszy trymestr minął.

Liczę to tak: 30. maja miałam ostatnią miesiączkę. Dodaję tydzień (oczywiście wyliczenie jest z dokładnością do kilku dni) w którym poczęło się dziecko. To daje szóstego czerwca. Od tej daty odejmuję trzy miesiące i wychodzi szósty marca jako przewidywany termin porodu (w wynikach badań oznacza go skrót: TP). Te wyliczenia są czysto statystyczne. Jeśli w pokoju jest dwóch facetów: jeden ma metr pięćdziesiąt w kapeluszu, a drugiemu brakuje milimetr do sufitu, to można stwierdzić, że statystyczny rezydent tego pokoju ma metr osiemdziesiąt wzrostu. Tyle tylko, że on nie istnieje i podobnie jest z wyliczeniami terminu porodu. Jedna kobieta urodzi na dwa tygodnie przed tym przewidywaną datą (tak właśnie było z Weroniczką), a druga dwa tygodnie po, to normalne. Aha, ze statystyk wynika, że statystyczny Polak rodzi się po 39. tygodniach ciąży.

 


LUTY '10/MARZEC '10


 

Z PAMIĘTNIKA ANI, CZĘŚĆ I.
Rodzeństwo dla Weroniki

 

 

Jesteśmy szczęśliwymi rodzicami dwuipółletniej Weroniczki. Nieraz przychodzili do nas znajomi czy ktoś z rodziny ze swoimi dziećmi. Widzieliśmy wtedy, jak mała fajnie się z nimi bawi. Często myśleliśmy: „Przydałby się naszej dziewczynce braciszek albo siostrzyczka”.

Kiedy mała miała mniej więcej półtora roku, podjęliśmy decyzję o drugim dziecku. Niemniej jednak „chcieć” i „mieć” to nie zawsze znaczy to samo. Każdego miesiąca Wojtek stawiał w kalendarzu czerwone kropki. Zdjęłam kalendarz ze ściany i patrzyłam na te oznaczone daty: 24. stycznia, 19. lutego, 17. marca, 9. kwietnia… Za każdym razem myślałam: - To już pewnie ostatnia... No i rzeczywiście. Po dziewiątym kwietnia długo, długo nic, ale to była przedwczesna radość. 30. maja pojawiła się jeszcze jedna miesiączka. A potem...

 


GRUDZIEŃ '09/STYCZEŃ '10


 

Z PAMIĘTNIKA KASI, CZĘŚĆ V.
Mój czwarty trymestr

 

 

Nareszcie jesteśmy w domu. Ból i ciągnący szew nie pozwalają mi swobodnie siedzieć, ale widok śpiącego synka rekompensuje mi wszystkie niewygody.
Zastanawiam się nad sensem cięcia krocza. Dochodzę do wniosku, że epizjotomię wykonano mi chyba bezpodstawnie, bo w momencie, gdy widziałam już „po tej stronie” pół główki mojego syna. Oczywiście nikt mnie nie zapytał, czy może mi wykonać ten zabieg. Wydaje się, że w Polsce poród bez cięcia jest uważany za nieważny. Widocznie NFZ dodatkowo płaci za takie zadawanie bólu prawie każdej rodzącej i dlatego ta praktyka jest tak popularna. Szkoda pisać.

 


PAŹDZIERNIK/LISTOPAD '09


 

Z PAMIĘTNIKA KASI, CZĘŚĆ Iv.
Dziecko króla i królowej

 

 

Powoli zbliżam się do finiszu. Niedługo stanie się to, co nieuniknione. Mój mały chłopiec oddzieli się ode mnie i zacznie samodzielnie jeść, oddychać, poznawać świat...
Z pierwszego i drugiego USG wynika, że może to nastąpić kilka dni wcześniej niż w przypadku wyliczenia terminu „tradycyjną” metodą. Zresztą to przyśpieszenie jest zgodne również z moimi wyliczeniami. Teoretycznie chłopcy lubią się „spóźniać”, zwłaszcza jeśli to pierwsza ciąża. Ja jednak myślę, że spotkamy się po tej stronie brzuszka wcześniej.

Podobno dużo dzieci rodzi się podczas pełni – widocznie to taki magiczny czas. Sporo maluszków przychodzi też na świat podczas burzy, gdyż przy zmianie ciśnienia atmosferycznego łatwiej pękają błony płodowe i odchodzą wody.

 


SIERPIEŃ/WRZESIEŃ '09


 

Z PAMIĘTNIKA KASI, CZĘŚĆ III.
Cud bycia matką

 

 

Właśnie wychodzę od laryngologa. Kontrolny wymaz z ucha pokazał, że w moim uchu zadomowiła się na dobre cała gromada trudnych do wytępienia wirusów i pałeczek. Ale dam sobie radę i ufam, że moje maleństwo też.
Mogłyby mi pomóc tylko silne antybiotyki, ale one niestety zaszkodziłyby mojemu maleństwu. Dalsze leczenie więc będzie możliwe dopiero wtedy, gdy przestanę karmić piersią, czyli w praktyce najwcześniej za jakieś półtora roku.
Rusza się!
Wychodzimy z przychodni i idziemy w kierunku ulicy. Nagle łapię się za brzuch i robię duuuuuże oczy. Mąż pyta, czy nic mi się nie stało. Ze zdziwioną miną odpowiadam: - Nie, nic mi nie jest. Tylko poczułam, jakby mi rybka przepłynęła w brzuchu i zostawiła po sobie bąbelki. Wiesz, to chyba nasze Maleństwo chce mi powiedzieć, że czuje się dobrze i właśnie bawi w najlepsze.

- Myślisz, że tak wcześnie to możliwe? Jesteś przecież dopiero w 12. tygodniu ciąży. Może to coś w jelitach? - pyta równie zaskoczony Andrzej. - Ja nie myślę. Ja wiem, że to nasze Maleństwo.

 


CZERWIEC-LIPIEC '09


 

Z PAMIĘTNIKA KASI, CZĘŚĆ II.
Trudne początki

 

 

Jest niedzielne popołudnie. Za oknem drzewa mienią się złocistymi liśćmi. Jesteśmy u moich rodziców na pysznym obiedzie. Mama gotuje wyśmienicie, więc wszyscy się zajadają. Wszyscy, oprócz mnie.
Patrzę na te piękne, apetyczne dania i próbuję coś przełknąć. Robię to bardziej przez rozsądek niż z głodu. Cały czas mam mdłości i czuję się, jakbym była ciężko chora albo się czymś zatruła. Nie mam apetytu. Nie mogę spać. Rano chcę, aby już był wieczór, a wieczorem i w nocy marzę o tym, by już nastał dzień.

 


KWIEC-MAJ '09


 

Z PAMIĘTNIKA KASI, CZĘŚĆ I.
Spełnione marzenie

 

 

Lead: Jest późny piątkowy wieczór. Właśnie zawiązałam czerwoną kokardę na ostatnim pudełku. Skończone! Wszystkie prezenty spakowane. Jutro mnie czeka bardzo miły, choć ciężki dzień. Ślub młodszego brata to wielkie wydarzenie.
Jestem odpowiedzialna za całą masę ważnych rzeczy związanych z przebiegiem ceremonii i wesela. Moja kremowa sukienka czeka w szafie, aż ją jutro założę, a buciki stoją zgrabnie w przedpokoju. Wezmę jeszcze szybki prysznic i kładę się spać.

O nie! Jak zwykle okres pojawia się nieproszony w najmniej oczekiwanym momencie. Teraz będę się stresowała nie tylko przebiegiem jutrzejszego dnia, ale i swoim samopoczuciem, oraz tym, czy na jasnym materiale sukienki nie pojawią się jakieś plamki-niespodzianki. Trudno. To będzie dopiero jutro. Idę spać!

 


LUTY-MARZ '09


 

Panna Melik II

 

Myślałam kiedyś, że wszystkie noworodki są takie same. Leżą zawinięte w pieluchy, wrzeszczą jak opętane i nie obchodzą ich uczucia innych. Ale nie nasza córeczka. Ona jest inna, wyjątkowa. To dziecko czułe i słodkie, o niezmiernej inteligencji, dowcipie, a nawet przebiegłości. Słowem, cud dziewczyna. Nazywamy ją panną Melik. To takie zdrobnienie od pani Melanii.
Dumnie wkraczam do domu z Melikiem zawiniętym w kocyk. Kładę śpiącą laleczkę do łóżeczka i nie wiem, co mam ze sobą zrobić. Jestem obolała i wykończona przeżyciami ostatnich dni. Krzysiek jakby zamarł, stojąc nad naszą córeczką. Nie może uwierzyć, że to, co było w moim brzuchu, miało oczy, nos, rączki, po prostu było człowiekiem. Jesteśmy zagubieni w tym wszystkim i nie wiadomo, kiedy się odnajdziemy. Nic już nie będzie takie samo, to pewne. Koniec beztroskiego życia. No i dobrze. Przecież sama tego chciałam.

 


PAŹ/LIS '08


Panna Melik I

 

Przeżyliśmy przez te dziewięć miesięcy wiele – dwie przeprowadzki i kilka poważnych kłótni, ale wszystko dobrze się skończyło. Marzenia się spełniają, teraz to wiem. Na świecie jest przecież Mela. Mam nadzieję, że nie będzie miała pretensji, że przez całą ciążę ojciec mówił do niej „Piotrusiu”.

 

 


LIP-WRZ '08


II CZĘŚĆ PAMIĘTNIKA BEATY

 

Pani doktor miała rację - kolejne miesiące ciąży są już inne, spokojniejsze. Lepiej się czuję i nie marnuję już tyle czasu płacząc bez powodu. Co nie znaczy, że nie mam żadnych obaw. Jaką będę matką? Czy dziecko mnie polubi? Do tego wszystkiego męczą mnie koszmarne sny.


CZE/LIP '06


 

PAŹDZIERNIKOWA REWOLUCJA
Z pamiętnika Agnieszki

 

"Stało się – wśród przyjaciół zostaliśmy tylko my. Od dziesięciu lat we dwoje. Dziecko? Jasne! Ale może za chwilę, później. A czas płynął. Znajomi śmiali się – weźcie się do roboty. Patrzyliśmy na ich pociechy i nie mogliśmy pojąć, dlaczego są tak słodkie i koszmarne zarazem. – Nasz maluch na pewno będzie inny – zapewniał mnie narzeczony. Myślałam: pewnie, nasz maluch będzie grzeczną dziewczynką."



MAR/KWIE '06


 

NA IMIĘ MAM KRZYŚ!
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. VI

 

"Znam ten dźwięk. Brum... brum... Obudził mnie. Chyba jedziemy do tego szpitala, o którym Mama opowiadała. Mama mówi, że musimy się pospieszyć, ale Tata nie chce za szybko jechać, bo to powoduje za duże wstrząsy. Zgadzam się z nim. Zatrzymaliśmy się. Nasłuchuję, co tam się dzieje, ale oni nic nie mówią. Lubię, jak Mama mi wszystko tłumaczy - co robi albo co będziemy razem robić, jak już będę z nimi. Troszkę się wtedy śmieję, no bo co ona mówi? Przecież ja jestem z nimi cały, calutki czas..."



GRU '05/STY '06


 

CZEKAM NA TĘ CHWILĘ
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. V

 

"Termin porodu mam wyznaczony już za dwa tygodnie. Trochę się denerwuję, ale też bardzo cieszę. Jeszcze tylko te kilka dni i już będziemy w domu we trójkę. Czuję się bardzo dobrze, tym bardziej, że właśnie wróciłam z krótkich wakacji. Pojechałam z siostrą, siostrzeńcem i mężem. Chciałam wypocząć, rozluźnić się. Było naprawdę cudownie. Wiem, że już niedługo będziemy mogli tak wyjeżdżać całą, powiększoną o naszego maluszka, rodziną."

 

PAŹ/LIS '05




TO NASZ MAŁY SYNEK!
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. IV

 

"Jesteśmy już po emocjach związanych z badaniami, testami, konsultacjami, i wreszcie mamy czas dla siebie. Odprężona i pewna o swoje maleństwo, teraz zaczynam myśleć o sobie. Moja figura już niedługo zacznie się zmieniać, więc czas wybrać się na zakupy, zaopatrzyć się w kilka strojów typowo ciążowych, w których będę się czuła swobodnie i kobieco. Wertuję masę pism z modą dla przyszłych mam, wiele czasu zajmują mi wycieczki po sklepach, znajduję też czas na odwiedzenie dentysty, kosmetyczki, fryzjera."

 

LIP/SIE '05




ANIU, MARYSIU, KRZYSIU, MARKU...
CZY MOŻE ŁUKASZKU?
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. III

 

"Ostatni w pierwszym trymestrze, ale pierwszy, w którym musimy wykonać aż tak wiele ważnych - a może nawet najważniejszych - badań w ciągu trwania całej ciąży. Badanie te nie są ani bolesne, ani nieprzyjemne, ale psychicznie kobieta poddana jest wielkiej próbie, bo czy zadecyduje o pozostawieniu w swoim łonie chorego dziecka, czy nie - zależy wyłącznie od niej."

 

CZERWIEC '05




MIESIĄC SZCZĘŚCIA I OBAW:
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. II

 

"Przed oczami ukazują mi się obrazy dzieci chorych, porzuconych, odrzuconych. Zastanawiam się, skąd u mnie te czarne scenariusze i czy tylko ja, czy również inne przyszłe matki dręczą podobne wizje? Jak sobie pomóc bez wizyt u psychologów, bez opowiadania tych historii innym? Pewna starsza pani, usłyszawszy, co mi spędza sen z powiek, zaproponowała, abym w takich chwilach przywoływała w pamięci najpiękniejsze ostatnio przeżyte momenty (np. kiedy dowiedziałam się o ciąży), zaparzyła sobie ziółka, obejrzała dobry film lub wyszła na taras czy balkon... To podobno powinno pomóc."

 

MAJ '05



NAJPIĘKNIEJSZY KWIAT W MOIM OGRODZIE:
Z pamiętnika Pani Moniki, cz. I



"Mam cudowny ogród, w którym pielęgnuję moje rośliny. Spędzam w nim dużo czasu, rozmawiam z pięknymi kwiatami i jestem przekonana, że one to czują. Mam wrażenie, że ich wspaniałe, rozkwitłe pąki są dla mnie nagrodą za ciągłą opiekę. Jednak od kilku dni moja głowa zaprzątnięta jest zupełnie czymś innym. Nie mogę się nad niczym skupić. Moje myśli krążą wokół jednego: czy tym razem się uda? Wszystko wskazuje na to, że tak."

 

KWIECIEŃ '05



WITAJ NA ŚWIECIE:
Z pamiętnika - część IV

 

"Piotruś już jest! To niewiarygodne i niesamowite. Urodził się 7. kwietnia wczesnym rankiem. Wkroczył w moje życie nagle i wszystko pozmieniał swoją głośną obecnością. Mój Krasnoludek, mój wytrwały Kopacz-Archeolog, moja Zawadiacka Rybka. A więc tak wyglądasz..."




fot. Marek Dytkowski

MARZEC '05


 

DOTYK ABSOLUTU: Z pamiętnika - część III

 

"Piotruśku, krasnoludku mój, to już dziewiąty miesiąc. Oboje wiemy co to oznacza, prawda? Lekarz mówi: „w każdej chwili”. Zbliża się dla nas obojga godzina „W” - czas wielkiej próby i spotkania, o którym nie wiadomo nic pewnego, jakie będzie. Jestem trochę speszona i czytam jeszcze więcej niż do tej pory. Boję się..."

 

 

LUTY '05





fot. Marek Dytkowski

CORAZ BARDZIEJ CZEKAM:
Z pamiętnika - część II

 

"To już siódmy miesiąc, trzydziesty tydzień, a ja chyba jeszcze nie uwierzyłam. Czy to się naprawdę dzieje? Czy naprawdę jest we mnie jakaś istota, która posiada kończyny, głowę i kręgosłup? Rusza się, oddycha i ma bijące szybko serce? Jak powiedział mój mąż: Nareszcie zrobiłem coś co ma ręce i nogi!"




MOJE 9 MIESIĘCY
10 sposobów na łatwiejszy poród
POWRÓT